niedziela, 9 września 2012

chapter fourteen

Chłopak widząc moją reakcję zaśmiał się głośno i dźwięcznie, a ja przyjrzałam mu się uważniej. Z daleka faktycznie wyglądał jak Niall, jednak z bliska można dostrzec te różnice, które utwierdzały mnie w przekonaniu, że to jakaś marna podróbka, lub co gorsze- mam zwidy. Chłopak, który stał przede mną miał nieco ciemniejsze oczy, włosy z jasnobrązowymi pasemkami i bardziej widoczne kości policzkowe. To wszystko dało mi znak, że na całe szczęście nie spotkałam jednego z członków One Direction. Wtedy na pewno bym zmiękła i do nich wróciła.
Do Louis'a.
Ale nie mogę. Muszę im pokazać, że potrafię bez nich żyć, niekoniecznie zapomnieć.
- Nie, Niall wygląda trochę inaczej- zaśmiał się jeszcze raz wyciągając przed siebie dłoń, którą zaraz uścisnęłam.- Jestem Stan.
- Przepraszam, trochę się zamyśliłam- wydukałam siląc się na odwzajemnienie uśmiechu.- Lilie, miło mi.
- Właśnie chciałem iść do kasy, złożyć zamówienie...
- Nie, nie, w ramach rekompensaty to ja dziś Cię obsłużę- przerwałam mu, nadal mocno speszona swoim zachowaniem. Stan zaprowadził mnie do stolika w głębi pomieszczenia, tuż przy bocznym oknie, zaciągnięte małą, haftowaną firanką. Spojrzałam na stolik dmuchając w grzywkę.
I wtedy zobaczyłam Jego.
Siedział naprzeciwko pustego fotela pijąc pomimo chłodnego dnia, mrożoną herbatę i robił coś w telefonie.
On.
Chłopczyk z którym kiedyś kopałam ledwo nadmuchaną piłkę swoimi nowymi lakierkami nie zważając na krzyki mamy; Chłopak z którym przeżyłam swój pierwszy pocałunek; młody mężczyzna, którego obdarzyłam swoją szczeniacką i szaloną miłością. Wyjechał tak nagle, że nie zdążyłam mu powiedzieć co wyprawia z moim ciałem gdy tylko znajduje się w pobliżu, łamiąc po raz kolejny moje kruche serce.
Wojtek.
Podniósł wzrok speszony tym, że ktoś przez dłuższą chwilę się na Niego patrzy. Zlustrował mnie wzrokiem od dołu do góry, a widząc w Jego jasnych oczach wesołe iskierki, nadzieja we mnie wzrosła. Może pamięta? Gdy któregoś dnia, po jego wyjeździe dowiedziałam sie, że został bramkarzem Arsenalu Londyn byłam taka dumna... Nigdy nie zapomnę mojej reakcji pełnej szczęścia. Jednak, gdy Wojtek przestał dzwonić, zaczęłam żałować, aż wreszcie o Nim zapomniałam.
- Lilou?
Nigdy nie pozwoliłam nikomu się tak nazywać, bo tylko Wojtek mógł tak na mnie wołać. Słysząc tak bliskie i równie dalekie słowo, poczułam dreszcze. Mój Wojtek. Uśmiechnęłam się lekko, czując ulgę. Rozpoznał mnie.
Chłopak wstał i mnie przytulił, a ja objęłam Go mocno za szyję. Trzymał mnie swoimi silnymi dłońmi, a ja poczułam, że wreszcie mam Go przy sobie.
- Nie wierzę, że wreszcie Cię odnalazłem- szepnął mi do ucha, przyprawiając mnie o kilka łez, choć wcale ich nie czułam. Tak jakby to wszystko było pięknym snem.
- Zaraz... to Wy się znacie?- Naszą ,,sielankę'' przerwał Nam roztargniony Stan, który stał obok drapiąc się w głowę i nie bardzo wiedział, jak ma się zachować.
- Tak, od bardzo dawna- uśmiechnęłam się lekko stając między chłopakami.- Co zamawiacie?
- Zieloną herbatę i ciastko francuskie z jabłkiem- powiedział Stan siadając przy stoliku. Zanotowałam sprawnie w małym notesiku, by po chwili wysłać pytające spojrzenie w stronę przyjaciela.
- To samo- posłał mi swój jeden z najlepszych uśmiechów, które tak bardzo kochałam. Nadal kocham.
Szybko zanotowałam to samo co wyżej, by po chwili odwrócić się na pięcie i odłożyć kartkę na ladzie.
***
Nagle zdajesz sobie sprawę, że to już koniec. Naprawdę. Nie ma drogi powrotnej, jest Ci żal. Próbujesz sobie przypomnieć kiedy to wszystko się zaczęło, a zaczęło się wcześnie, o wiele za wcześnie. Wtedy zdajesz sobie sprawę, że nic nie zdarza się dwa razy. Już nigdy nie poczujesz się tak samo. Nigdy nie wzniesiesz się trzy metry nad niebo.* 
Już nigdy nie poczuję, że naprawdę jestem Jej, a ona Moja. 
Czuję, że powoli umieram, uważam, że umrzeć z tęsknoty jest dobrze, tak, to dobra śmierć. Myśl, że osoba, którą naprawdę pokochałeś, odeszła z Twojego powodu, sprawia, że już nie chcesz być sobą. 
Chcesz być nikim. 
Mija kolejny tydzień, siedem dni udręki, każdy jeden dzień przepełniony moim bólem i tęsknotą. Chłopacy powoli zaczynają się przyzwyczajać, jednak ja nadal nie wychodzę z pokoju, a Eleanor wreszcie dała mi święty spokój. Po prostu nie potrafię być taki, jak przedtem. Od kilku dni zaczął Nas odwiedzać Paul, słyszałem Jego krzyki, które dobiegały z mieszkania Nialla. Zaczął też przychodzić do mnie, powtarzał to, co mówił chłopcom. 
,,Słuchaj Louis, nie wiem co ta dziewczyna z Wami zrobiła przez tak krótki czas, ale macie dwa wyjścia; albo weźmiecie się w garść i zaczniecie ją szukać, przy czym nadal będziecie na topie, lub zostanie tak jak teraz i to będzie Wasz koniec, rozumiesz? Stoczycie się! To co kochacie, skończy się przez jedno niedopowiedziane zdanie, jeden, drobny błąd. Nie możecie przekreślić Waszej kariery. Trasa po Ameryce została przełożona na za dwa tygodnie. Mam nadzieję, że wybierzecie pierwszą wersję. Gdy już się zdecydujecie, dzwońcie.'' 
Szczerze? Z wielką chęcią wybrałbym opcję drugą, już nic się dla mnie nie liczy. Ona odeszła, zostawiając mnie z zmiecionym w proch sercem. To nie miało tak być. 
Dobra, Louis, skończ, przestań zaczynać temat od początku. 
Przejechałem opuszkami palców po małej literce wiszącej na cienkim łańcuszku, przyczepionym na mojej szyi. Przymknąłem oczy czując tak dobrze znane mi łzy, które każdego dnia nie potrafiły mnie opuścić. Włożyłem rękę pod poduszkę na której leżałem i wyciągnąłem pogiętą kartkę. Rozłożyłem i przyłożyłem do policzka. 
- Proszę, wróć- szepnąłem z powrotem chowając list. Tym razem wziąłem do ręki swój telefon, odblokowałem dotykowy ekran, by spojrzeć na Jej uśmiechniętą twarz. Zdjęcie z gali, na której zdobylismy Naszą pierwszą poważną nagrodę. Liliana przytuliła się do mnie i uśmiechnęła szeroko, ja zrobiłem podobnie. Fotografia nadal znajduje się na moim Twitterze, przez co często jest obiektem wyzwisk i tym podobnym. Jednak wiedząc, że Lilka może przeglądać mojego Twittera, napisałem, że mają przystopować, bo to w końcu moja sprawa, tak? 
Wiecie co jest najlepsze? 
Kilka dni temu była akcja na Twitterze pod tytułem '#Directioners&CaldericsHateLilie'. Hasło dostało się do światowych trends, a zorganizował ją nie kto inny, jak sama Eleanor. Nie chcieliście widzieć mojej miny, gdy tylko się o tym dowiedziałem. Natychmiast zadzwoniłem do Calder i powiedziałem kilka słów prawdy, a ona po prostu wybuchnęła głośnym płaczem i zaczęła mówić, że bardzo mnie kocha. Powiedziałem, żeby skończyła robić z siebie idiotkę i rzuciłem telefonem. Zawsze brała mnie na łzy, za każdym razem się łamałem, jednak tym razem ostro przesadziła. Do tej pory się do mnie nie odzywa, a dziennikarze tylko się cieszą z nowej sensacji. 
Gdy po raz kolejny miałem wyciągnąć list, ktoś wparował do pokoju z hukiem otwierając drzwi. Nieco się zdziwiłem, bo jeszcze nikt tak chamsko się nie zachował. Chłopaki woleli na razie trzymać się ode mnie z daleka. 
- Louis, nie wiem jak Ty, ale odnajdę ją- podniosłem wzrok na Horana, który nie wyglądał za dobrze.- Zachowam się lepiej jak Ty, ponieważ mi na niej nadal zależy. 
- Uważasz, że mi nie?- szepnąłem coraz bliżej kolejnej porcji słonych łez.
- Nic takiego nie mówię, ale na Twoim miejscu wziąłbym się w garść i odszukał ją. Z tego co wiem, to nadal jest w Londynie. Od kilku dni mieszka z Wojtkiem Szczęsnym, przyjacielem z dzieciństwa. 
Nie potrafiłem wykrztusić z siebie ani słowa. Moja Lilka zamieszkała z kimś innym, tak szybko?
- Louis... opanuj się- mruknął Horan siadając na łóżku, a ja dopiero się zorientowałem, że płaczę.- Wiem, że coś Was łączyło. Nadal łączy, więc proszę Cię, zróbmy coś. Mamy jeszcze niecałe dwa tygodnie, a potem lecimy do Ameryki, rozumiesz? Chcesz ją na dobre stracić? Zastanów się nad tym.
I wyszedł, tyle go widziałem. 
A co jeśli będę musiał podnieść głowę do góry dla chłopców? Dla Hazzy? Dla Lilki?
Nie, to przecież niemożliwe, bez Niej nie ma już nic, nie dam rady. Nie znajdę jej. 
Lilith. 
Jesteś moim demonem, a kochanie Ciebie boli. Uzależnia, bez Ciebie czuję się jak narkoman na głodzie, wróć.

***
- Wojtek, idź sam, nie za dobrze się czuję- krzyknęłam do przyjaciela z łazienki, klęcząc nad muszlą klozetową. Od kilku dni mam jakąś grypę, nie robię nic prócz jedzenia, spania i wymiotowania, Wojtek się martwi, a ja mam nadzieję, że szybko mi przejdzie. Chłopak po chwili zjawił się obok mnie podając mi zwilżony ręcznik. Przetarłam twarz i spojrzałam się na niego niemrawo. 
- Mam pewną teorię, że powinnaś iść do lekarza, bo to mi wygląda na coś poważnego. 
- Nie ma sprawy, jutro pójdę, przeżyję tą jedną noc- mruknęłam, wyciągając szczoteczkę. 
- Pójdę innym razem, teraz zostanę z Tobą- uśmiechnął się do mnie i wyszedł z łazienki. 
Westchnęłam cicho, mając wyrzuty sumienia. Ten bankiet był ważny dla Wojtka, po raz pierwszy mieliśmy pojawić się na Nim razem. Wyszczotkowałam porządnie zęby i poszłam do sypialni Wojtka, w której chwilowo śpię. Zadzwoniłam do Leny opisując jej moje zachowanie, miałam nadzieję, że ona coś o tym wie. 
- O Boże, Lilka, ja już wiem co Ci jest- pisnęła zmartwiona.
- No mów, bo sama zaczynam się bać- mruknęłam siadając na łóżku, powoli robiąc się senna.
- Jesteś pewna, że gdy robiliście to z Lou to... byliście zabezpieczeni? 
- O cholera- szepnęłam zszokowana. Błagam, nie.

* Cytat z filmu ,,Trzy metry nad niebem'', który polecam wszystkim :) 
~*~
Przepraszam za spóźniony, okropny i dziwny rozdział. 
Dziękuję za ogromną liczbę wejść, tyle cudownych komentarzy i za to, że jesteście. 
Postanowiłam, że rozdziały będą co tydzień, w sobotę/ niedzielę.
Pytajcie i komentujcie, z góry dziękuję xx
+ zmieniłam nieco bohaterów.
lov ya x

23 komentarze:

  1. Wcale nie jest okropny. Jest świetny. Ooo WOJTEK <33 U mnie w Opowiadaniu tez się pojawił.; ) Fajnie widzieć ze nie tylko ja mialam pomysł z umieszczeniem go w historii; )
    Podejrzewam że Lilka jest w ciąży<3
    Niech wróci do Lou. Niech on ją odnajdzie.
    Kurdę cieszę się że w końcu dodałaś ; ) ; **
    Czekam na następny za tydzień ; )
    + Zapraszam http://pechowe-szczescie-czy-szczesliwy-pech.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. AFGTUIFGBVAFGTUAKHJSNMBVDUWIASNMCFHYUERIFASDKLFIYUSwbdivoyghe3bnj JEST PIĘKNY *______*

    OdpowiedzUsuń
  3. Taak ! *-* To na wstępie mówię, że cię kocham za ten rozdział :D
    Woojtuuś w opowiadaniu ? Mrau ♥
    Lilka jest w ciąży ? :o Z TOMMO ? :O Niech ona do niego wraca, wszystko mu powie i niech będą razem i będzie hapi end. I ta akcja zorganizowana przez Elkę, jak ona mogła :o
    No tak no, wyżyłam się xd Czekam na nexta Ala ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaawwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww!
    cudo!
    WRESZCIE!
    tak, tak, niech będzie w ciąży! :D
    omnomnom, żebyś widziała moją minę, jak się dowiedziałam o rozdziale!
    awh! CZEKAM! :**********

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś tu jesteś !! nie mogę uwierzyć!! Czekałam na ciebie tak długo i nareszcie się odczekałam. Żałuj że nie widziałaś mojej reakcji zaczęłam skakać jak jakaś wariatka a teraz szczerze się do ekranu :D Rozdział po prostu cudowny . Bardzo się cieszę że do nas wróciłaś, bo ta historia urzekła mnie od początku, dlatego nie wytrzymałabym gdybyś jej nie kontynuowała. To tyle, czekam niecierpliwie na następny.
    Kocham
    Emily <3

    http://one-direction-only-moments.blogspot.com/

    Wpadniesz?? Będzie mi miło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jejuniu kocham Twój blog, kolejne rozdziały są coraz lepsze! już czekam na następny! jak czytał to opowiadanie mam wrażenie jakby mnie dotyczyło, tak się wczułam w to! Mam nadzieje ze Lou i Lili się zejdą <3

    OdpowiedzUsuń
  7. O nie ! No niech ona nie będzie w ciąży ! No błagam xd Jeszcze miałam nadzieję, że będzie jednak z Niallem xd hahah <3 Czekam na następny ;D

    I zapraszam do siebie : http://tellmealiexe.blogspot.com/ mam nadzieję, że wpadniesz ; )

    OdpowiedzUsuń
  8. O Boże ! :o Tyle czekałam na ten rozdział.. Jak możesz przerywać w takim momencie ?!
    Jesteś Zuaa ! :DD Czekam na następny z niecierpliwością :)

    http://life-by-susannah.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietny! Nie moge sie doczekac. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam, że wzruszył mnie wątek pisany z perspektywy Louis'a. Świetnie piszesz, Twoje opowiadanie, gdy przeczytałam niecały prolog, od razu przypadło mi do gustu, więc przeczytałam od razu wszystkie rozdziały :) Mam nadzieję, że wkrótce Lilie i Louie dojdą do porozumienia, bo gdy Tommo jest smutny - i ja jestem, gdy Tommo płacze - ja robię to samo :( Tak bardzo mi go szkoda...
    Niecierpliwie czekam na kolejny ;) Zapraszam do nas xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudny :) Czekam na nastepny rozdzial :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Super rozdział. I'm lovin' it! Ale nie wybaczę ci że przerwałaś w takim momencie. Czyste zuoo.. ;** czekam ze zniecierpliwieniem na kolejny rozdział. /Brygida.

    OdpowiedzUsuń
  13. No to sie zaczyna dziać, czekam na ciąg dalszy,
    pozdrawiam Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny, z niecierpliwoscia czekam na ciąg dalszy <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Przecudowne rozdzialy ;) tylko dlaczego tak długo nie pisze tutaj ? Chyba nie zapomniałaś ? Czekam z niecierpliwoscia :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Przecudowne rozdzialy ;) tylko dlaczego tak długo nie pisze tutaj ? Chyba nie zapomniałaś ? Czekam z niecierpliwoscia :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie psuj bloga i nie rób żeby główna bohaterka była wciąży to niszczy cała historię, proszęęęę niech się okaże , że to kłamstwo.. myslę, że to nie najlepszy pomysł z tą ciążą , a bloga bardzobardzobardzo lubię.. pozdrowienia ;)<3

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej,czytam od dawna tego bloga i długo sa nie dodawane nowe rozdziały ,wie może ktoś czy wogule będzie ciąg dalszy ? Tak czy inaczej bende codziennie odwiedzać tego cudownego bloga :)PS. Plis,plis piszcie :D

    OdpowiedzUsuń