wtorek, 27 listopada 2012

chapter fifteen

Uśmiechnąłem się do siebie i wyciągnąłem z kieszeni u spodni mały woreczek. To już drugi raz w tym samym dniu, nie potrafię inaczej. Niewielką ilość białego jak śnieg proszku, wysypałem na stolik i nie zastanawiając się dłużej- pochyliłem się lekko, by przez szklaną rurkę wciągnąć narkotyk przez nos. Pociągnąłem nosem kilka razy i poczułem się lepiej. Z powrotem położyłem się na łóżku, zamknąłem oczy i odtworzyłem wszystkie chwile spędzone z Lilie. Poczułem, że znowu mam ją przy sobie. Jej uśmiech, oczy, dotyk. Uniosłem dłoń, by pogłaskać ją po policzku, jednak nic nie poczułem. Otworzyłem oczy i skuliłem się w kłębek. To nigdy się nie uda.
Tak bardzo chciałbym ją zobaczyć. Usłyszeć. Dotknąć jej porcelanowego policzka. Ujrzeć jej oczy. Anielski uśmiech. Melodyjny głos.
Mój Boże, co ja robię. Jestem już na samym dnie, jednak nie potrafię się powstrzymać. Nie mogę przestać ćpać. Zaczęło się kilka dni temu, wyciągnąłem to od jakiegoś tajemniczego gościa spod klubu, z którego wychodziłem. To był mój pierwszy wieczór spędzony poza czterema ścianami w domu. Ja dałem mu plik banknotów, a on mi trzy woreczki kokainy. Harry, pomimo tego, że ze sobą nie rozmawiamy, chodził za mną tak długo aż mu nie powiedziałem co trzymam w ręce, a gdy wreszcie mu pokazałem- zaczął okładać mnie pięściami. Po chwili odepchnąłem go z całej siły i z krwawiącą wargą, podbitym okiem i potężnymi wyrzutami sumienia, zamknąłem się w pokoju. Hazza nie dawał za wygraną i po chwili zaczął bić pięściami w drzwi, jednak ja udawałem, że wcale tego nie słyszę. Kucnąłem przed rozsypanym proszkiem, który po chwili wciągnąłem przez szklaną rurkę.
Pierwszy raz był najlepszy. Wtedy poczułem Lilkę jakby stała obok mnie, zresztą, właśnie tak ją widziałem. Jak dotyka mojego szorstkiego policzka. Gładzi go swoimi ciepłymi palcami. Wtulam się w jej dłoń i słyszę jej beztroski śmiech.
Otworzyłem oczy oderwany od mojej rzeczywistości. Poczułem złość. Szybko spojrzałem w kierunku drzwi, które powinny być zamknięte. Zamiast nich stała Eleanor, a za nią bezradny Hazza splatając ręce na piersi.
- Mówiłem Ci, że Louis nie chce Cię widzieć- mruknął loczek, a Eleanor na moment odwróciła głowę w jego kierunku.- On już nie chce mieć z Tobą nic wspólnego.
- Zamknij się, nie przyszłam tutaj do Ciebie- syknęła Calder i zatrzasnęła mu drzwi przed twarzą z hukiem, który nieco otrzeźwił mój umysł.
Kolejna fala złości. Dlaczego osoba, której nie chcę widzieć na oczy weszła do mojego pokoju i wyzywa mojego najlepszego przyjaciela? Czego ona znowu ode mnie chce?
Chciałem wstać, jednak nie miałem na to siły i chęci. I tak nie wzięłaby moich słów do siebie, za kilka dni znowu by przyszła z wizytą.
Dlaczego ona przerwała mi spotkanie z Lilile?
- Co Ty z sobą zrobiłeś?!- Eleanor podeszła do stolika na którym leżała szklana rurka tuż obok reszty narkotyku w saszetce.- Zacząłeś ćpać przez dziewczynę, która ma to kompletnie w dupie?!
Ona nie ma tego w dupie. Lilith mnie kocha i przez Ciebie mnie opuściła.
Przymknąłem powieki starając się jeszcze raz przywrócić Lilkę, jednak wiedziałem, że nic z tego nie wyjdzie.
- Przestań się oszukiwać, że coś do niej czujesz. To Niall ją kocha. Od wczoraj chodzi po całym Londynie i wchodzi do każdego miejsca w którym mogłaby być. Gdybyś był zakochany w tej całej Lilie już dawno byś ją szukał- warknęła Eleanor, a ja miałem ochotę rzucić wazonem, który stał na szafce nocnej, żeby się wystraszyła i wyszła z pokoju.- I już dawno byś ją znalazł. Mnie nie oszukasz, Lou, znam Cię lepiej niż myślisz.
Ale ja ją naprawdę kocham. Lilith kazała mi zostać i jej nie szukać.
- Boże, Louis, spójrz na mnie- kucnęła obok mojego łóżka i dłońmi skierowała moją twarz w jej stronę, tak żebym mógł spojrzeć w jej oczy.- Nie wiem co chcesz z sobą zrobić, ale zachowujesz się jak dziecko, które nie może nic zrobić. Jednak dobrze wiesz, że możesz, bo skoro Lilie też czuje coś do Ciebie to dlaczego jej nie odnajdziesz? Błagam, weź się w garść. Chcę Cię zapamiętać jak najlepiej, nie jak ostatniego ćpuna. Nie staczaj się.
Jej słowa dobiły mnie do końca. Wyrwałem się z jej uścisku i usiadłem na łóżku. Przetarłem dłonią oczy i starałem nie wybuchnąć głośnym płaczem.
Ona ma rację. W końcu muszę wziąć się w garść. Odnajdę ją i sprawię, że będziemy razem już na zawsze. Obiecuję Ci to, Lilith.
- To od czego mam zacząć?- zapytałem cicho, a Eleanor wstała i z lekkim uśmiechem oparła się biodrem o komodę stojącą tuż obok drzwi.
***
Spokojnie Lila. Dasz radę. Wychowasz je, jeżeli będzie tylko taka potrzeba, a Wojtek Ci pomoże. Pokochasz je. 
Siedziałam w poczekalni publicznej kliniki w Londynie. Czekałam na wyniki krwi i badanie USG, gdy się okaże, że brzuchu mam rozwijające się dziecko. Dziecko, które nie będzie miało ojca. Co ja zrobię, jeśli będzie to chłopczyk? Powiem, że jego tatą jest Wojtek? Nigdy w życiu.
Kiedy trochę podrośnie, powiem mu prawdę. Dziewczynce też. 
Co ja bredzę. Pokocham moje dziecko, nieważne jaką będzie miało płeć. Moje i Lou. 
- Pani Pawlak?- starszy mężczyzna wychylił się zza białych drzwi od gabinetu, zniekształcając moje nazwisko. Kiwnęłam potakująco głową i weszłam do środka. Usiadłam w sterylnie białym i miękkim fotelu, naprzeciwko lekarza. 
- Na szczęście badanie krwi nie wskazało żadnych nowotworów, więc wykluczyliśmy najgorsze- mruknął mężczyzna zaglądając w kartki, zapewne z wynikami moich badań.- Jednak dlaczego nie powiedziała nam pani, że to już czwarty tydzień ciąży?
Otworzyłam szerzej oczy ze zdumienia. Usłyszałam to, czego nie chciałam. Nie chciałam być w ciąży, chciałam iść na studia i być mamą dopiero za kilka lat. 
- Ale ja nie wiedziałam- mruknęłam mrugając nerwowo oczami.- Byłam pewna, że złapała mnie grypa. 
- U wielu kobiet objawy wiążą się ze zwykłymi grypami, ale to dobrze, że przyszła pani na badania.- Zapiszę pani preparat witaminowy, stosowany przez kobiety w ciąży, a następnie umówię panią do ginekologa, który jest piętro wyżej, na jutro. Pasuje o dziesiątej? 
- Tak, oczywiście- powiedziałam, nadal w szoku. Co na to rodzice? A co z Wojtkiem? Jak mam mu to powiedzieć?
Lekarz uśmiechnął się do mnie i podał mi wyniki wraz z receptą. 
- Proszę się nie martwić- poklepał mnie po ramieniu odprowadzając do drzwi.- Ciąża to nie choroba. 
Wyszłam bez słowa, założyłam beżowy płaszcz i wyszłam na chłodne powietrze. Bez zastanowienia zatelefonowałam do Wojtka, jednak odezwała się poczta głosowa. No tak. Ma teraz trening. Westchnęłam cicho i skierowałam się w stronę Valerie. Muszę powiedzieć kierowniczce, przecież nie mogę pracować z dzieckiem w brzuchu. Wcisnęłam skostniałe dłonie do kieszeń i spojrzałam w niebo. Dzisiaj pogoda w Londynie była naprawdę kiepska. Było chłodno i panowała lekka mgła, dzięki której powstawały jeszcze większe korki na ulicach. 
Po drodze rozmyślałam nad tym co teraz zrobię bez Louisa, którego z każdym dniem brakuje mi jeszcze bardziej. Wojtek mi go nie zastąpi. Może powinnam wrócić? 
Nonsens. 
Sama kazałam im o mnie zapomnieć, telefony ucichły, więc może dopięłam swego i przestali myśleć co się ze mną dzieje? 
Westchnęłam cicho wchodząc do małej herbarciarni. Okrążyłam ladę i weszłam na zaplecze, gdzie znajduje się biuro właścicielki lokalu. Zapukałam cicho i weszłam do środka. 
-Dzień dobry- uśmiechnęłam się niemrawo i usiadłam w miękkim fotelu.- Muszę panią poprosić o urlop macierzyński. 
Starsza pani nieco się zdziwiła i poprawiła swoje okulary, które zdążyły spaść jej na czubek nosa. 
- Ale jak to?- zapytała nie mogąc uwierzyć.- Jesteś taka młoda. 
- Ja sama też nie potrafię w to uwierzyć, nawet nie wiem co mam dalej robić- powiedziałam cicho, jednak kobieta doskonale mnie usłyszała. 
- Nie martw się, rodzina Ci pomoże, w końcu to najlepsze oparcie- uśmiechnęła się do mnie serdecznie, jednak ja nie mogłam odwzajemnić uśmiechu. 
- Gdyby tylko tutaj była- powiedziałam, czując jak łzy zbierają mi się w oczach. 
- To może czas do niej wrócić, lub ją założyć? Nie uważasz, że nic nie dzieje się bez przyczyny? Zobaczysz, że jeszcze to maleństwo będzie całym Twoim światem- powiedziała matczynym tonem, a ja miałam ochotę ja uściskać.- Dasz sobie radę. Wiele kobiet takich jak Ty dało. 
- To wszystko mnie przeraża... 
- Nie tylko Ciebie, jednak wierzę, że dasz sobie radę- uśmiech nie znikał z jej twarzy.- Daj znać jak tylko maluch się urodzi i uważaj na siebie. 
Pożegnałam się i wyszłam z kawiarenki. Poszłam w stronę domu Wojtka, by móc się wreszcie położyć. Czułam się okropnie zmęczona. 
Czym prędzej weszłam do środka, by nie zwrócić uwagi mieszkańców z naprzeciwka. 
***
-Chłopaki! 
Spojrzałem na Nialla, który wybiegł z łazienki ze szczoteczką w buzi i telefonem w ręku. Uśmiechnąłem się lekko na ten widok, którego bardzo mi brakowało. 
-To nie ja zjadłem Ci kurczaki, które były w lodówce!- krzyknął Zayn chowając się za Liamem. 
- Nie o to chodzi... czekaj, co?- Horan spojrzał zdezorientowany na Zayna, który dławił wybuch śmiechu.- Eh... nieważne. Mam dla Was najlepszą wiadomość od ponad dwóch miesięcy! 
- Przejdź do konkretów Niall, nie chcemy się spóźnić na galę- mruknął Harry próbując zawiązać czarny krawat. Zaśmiałem się cicho i wyręczyłem go w tym.
- Właśnie o to mi chodzi! Lilie na niej będzie!
W pokoju nastała grobowa cisza. Zamarłem, przestając poprawiać krawat Hazzy, miałem wrażenie, że wszystkie pary oczu są skierowane na mnie. Minęły trzy miesiące i wiedziałem, że straciłem ją już na zawsze. Już nie będzie odwrotu. Zdałem sobie sprawę, że to moja wina i starałem się z tym pogodzić. Nie znalazłem jej. Nawet z pomocą Eleanor nie wpadłem, gdzie ona może być. 
- I co mamy z tym zrobić?- zapytałem cicho. 
- Jak to co?- wydarł się Niall. Podszedł do mnie ściskając moje ramię.- Trzeba ją przekonać, żeby wróciła. 
- Ty nie rozumiesz....- Liam podszedł do przyjaciela.- Ona już o nas zapomniała i najlepiej będzie, jeśli my też o niej zapomnimy. 
- Nawet tak nie mów, Liam- warknął Horan wychodząc z pokoju. 
Westchnąłem cicho nie wiedząc co zrobić. Było mi szkoda Nialla, chciał żebyśmy się cieszyli. 
- Za dziesięć minut wychodzimy- burknął Liam przechodząc obok łazienki. 
Za niecałe trzydzieści minut zobaczę moją Lilith. 

Błysk fleszy, pisk fanek i reporterzy, czyli to, czego już nie lubimy. Directioners są wspaniali, jednak gdyby mogli przestać tak krzyczeć byłoby całkiem przyjemnie. Odpowiedzieliśmy na kilka pytań, podpisaliśmy kilkanaście płyt i plakatów i ruszyliśmy do środka, jakby każdy z nas był równie zdenerwowany, a jednocześnie nie mógł się doczekać spotkania z Lilie. Rozejrzałem się dookoła po wielkiej hali. Nie ma możliwości żebyśmy ją odnaleźli w tym tłumie. Spojrzałem bezradnie na chłopców, kierując wzrok na Nialla, który szybkim krokiem prowadził i rozglądał się po twarzach gości. 
- To nie ma sensu- mruknąłem, jednak w środku chciałem żeby Horan ją odnalazł. 
Boże, jak ja za nią tęsknię. 
Stanąłem przy bufecie stojącym pod ścianą, tuż z tyłu żeby nikomu nie przeszkadzał. Tutaj Niall również zrobił sobie 'przerwę'. Stał i jadł wszystko co podchodziło mu pod twarz. 
- Wojtek, daj spokój, zobacz jak one ładnie wyglądają! A jak muszą smakować... 
Zamarłem, czując jak moje serce znacznie przyśpieszyło. Może to przez resztkę narkotyków w moim organizmie? 
- Rozumiem, że w tym stanie masz różne zachcianki, ale błagam Cię, ogranicz się, bo jesz więcej niż chłopaki z kadry- usłyszałem śmiech Lilki i jakiegoś faceta. Ach, no tak, Wojtek. On opiekuje się teraz moją Lilith.
Stanęła obok mnie, a ja nawet nie odwróciłem głowy, miałem wrażenie, że Niall nawet się nie zorientował.
- Lilou, spokojnie, bo zaraz nic dla nikogo nie zostanie- powiedział do niej ze śmiechem, a ona mu zawtórowała.
- Och, daj spokój- mruknęła z uśmiechem nakładając kolejne porcje. Musiała wyglądać tak uroczo...
Odwróciłem się, musiałem ją zobaczyć. Stała obok mnie, patrzyła się na Wojtka, który był naprawdę wysoki. Miała na sobie karminową sukienkę, która sięgała do ziemi i dosyć mocno opinała jej talię. Ciemnobrązowe włosy opadały na łopatki i ramiona.
Oparłem się nonszalancko o stół zastanawiając się, czy Wojtek i Lilka nie są razem. Na mojej twarzy widniał grymas, więc starałem szybko wyrzucić sobie to z głowy.
Wojtek poczuł, że ktoś im się przygląda i spojrzał mi prosto w oczy. Mierzyliśmy się wzrokiem, aż nagle, odwróciła się Lilith.
- Och...-otworzyła szerzej oczy ze zdumienia i odwróciła się do mnie.- Wojtek, zostaw nas samych, dobrze?
Odszedł na pewną odległość zerkając od czasu do czasu ukradkiem. Zaśmiałem się na ten widok, a Lila zmierzyła mnie wzrokiem.
- Nieźle wyglądasz-poczułem jak zadrżał jej głos, uśmiechnąłem się niepewnie i również zmierzyłem ją od góry do dołu. Jednak mój wzrok zatrzymał się na jej brzuchu, drobnym wypukleniu. Lilith zorientowała się na co patrzę i spojrzała w bok.
Ale jak to? Ona z Wojtkiem..?
- Jak... jak to możliwe Lilka?- zapytałem cicho, prawie szpecąc.- Ty i...
- Louieh -szepnęła przerywając mi nagle i łapiąc mnie za rękę, przykładając do brzucha.- Poznaj Tommy'ego.
~*~
Jestem zadowolona z tego rozdziału, i to bardzo:) Nie wiem dlaczego nie dodaję tyle czasu, trochę się u mnie pokomplikowało... Nie wiem kiedy szesnastka, kurczę, postaram się dać ją jak najszybciej mogę:) 
Cholibka, dziękuję za tyle odwiedzin! Jesteście wspaniali<3 
Do następnego:) 

27 komentarzy:

  1. dziekuje, dziekuje dziekuje! Taki wspanialy rozdzial po tak dlugiej przeriwe wynagradza wszystko. Ale prosze nie kaz nam czekam na 16 zbyt dlugo :p juz sie balam ze znowu chcesz polaczyc w pare Lou i El, a to bylaby dla mnie tragedia hehe ale takiego zakonczenia sie nie spodziewalam. Tylko prosze niech ona jesli juz mu wpomniala o ciazy niech powie prawde xx jeszcze raz dziekuje rozdzial naprawde wspanialy. Kocham Cie normalnie xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaaaaaa! :'oooo o boziu o boooziu :'oooo to jest mega! :'o ja chce wieecej :'oo <3

    OdpowiedzUsuń
  3. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaa! WRESZCIE! O Boże, ale się naczekałam. :o Warto było! Kocham tego bloga, kocham Twoją historię, kocham Ciebie (kocham Louisa)! ekhm!. Jeej. Powrót w wielkim stylu, kochana. :D. Mam nadzieję, że na 16 nie będziemy musieli tyle czekać. :D
    Pozdrawiam ~Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. O BOŻE O BOŻE! Wreeeeeszcie! Nie mogłam się doczekać. Jezu. Jeszcze się poryczałam :3. Niech Lilka wróci do Loui'ego, albo chociaż niech będzie z Niall'em. Spinaj dupę i pisz szybko 16 bo nie mogę sie już doczekać! Jesteś niesamowita! xxx

    http://life-by-susannah.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. i teraz sprobuj mi tyle czasu pisac 16 to cie znajde i zabije :x boze ale mi tak strasznie szkoda nialla </3 zes im namieszala :CCCC

    OdpowiedzUsuń
  6. SPINAJ TE POŚLADY I PISZ SZESNASTKĘ! rozdział jest cudowny, omgg *.* chcę się dowiedzieć jak zareaguje Louie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oh my god,łał,niesamowity rozdział :) Kocham twojego bloga! :D Czekam na ciąg dalszy-nastempne cudowne,piekne rozdziały Aż mnie ciekawość zrzera co bendzie dalej ;) Plis pisz szybciej ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak najszybciej proszę, nawet nie wiesz jak brakuje mi tego opowiadania ;)
    Rozdział cudowny!
    Kocham
    Emily<3

    OdpowiedzUsuń
  9. Nareszcie, myślałam że już zapomniałaś o tym blogu. Super rozdział. Czekam na kolejny, mam nadzieję, że krócej ....

    OdpowiedzUsuń
  10. faajnie że dodałaś, długo czekałam ♥ booosko ^^ mały Tommy ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. No nareszcie jest następny ! Szkoda, że tak długo, ale warto ;) Mam nadzieję, że na następny nie będzie trzeba czekać aż tak długo ; ) A rozdział cudowny ! <3

    Zapraszam do siebie : http://tellmealiexe.blogspot.com/
    http://unexpectedloveisclose.blogspot.com/
    I przepraszam za spam.. ; )

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeju booski.Nareście się doczekałam.XD ;D
    Ciekawe co zrobi Lou.Nie mogę się doczekać.ahhh. :D
    Czekam na kolejny:*
    Pozdrawiam xx
    Caroo

    OdpowiedzUsuń
  13. kiedy kolejny rozdział!? już sie doczekać nie moge, wiesz o tym prawda? :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Hei świetny blog dawno nie było nowego rozdialu szybko szybko czekam na niego z niecierpliwością;d i mam prośbe - mogłabys wejśc na tego bloga dzisiaj może następny rozdzial bardzo ważne to dla mnie http://onedirectionareallforme.blogspot.com/2012/11/to-bya-wiadomosc-odcaroline-postanowias.html z góry dzieki , czekam kocham i pzodrawiam . xoxo

    OdpowiedzUsuń
  15. to jest jedno z pierwszych, ale ich najlepszych opowiadan jakie czytalam, wiec blagam nie zaprzepasc tego i dodaj szybko 16! <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Proszę dodaj szybko kolejny rozdział..... :* Jest on zajebisty

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak zwykle super dodawaj jak najszybciej kolejny jestem ciekawa co będzie dalej
    Zapraszam również do mnie :D http://theydont-know-about-us.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAK!

    OdpowiedzUsuń
  19. Nominuję Cię do Liebster Award : )
    http://theydont-know-about-us.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Super ! Musze czekać aż tak długo ? Zapraszam też do nas !
    http://brother-tell-me-what-you-have-in-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Dodaj kolejny rozdział, proszę. Przeczytałam twoje blogi kilka razy i chce więcej, mam niedosyt. Masz talent, który musisz rozwijać. Ten blog jest jednym z najlepszych blogów o One Direction, który czytałam. Wróć do niego, jesteś genialna. Liczba wejść, członków oraz komentarzy jest na to dowodem. Co kilka dni wchodzę na tego bloga, aby sprawdzić czy na pewno nie dodałaś następnej części. Zrób to dla swoich czytelników i wróć.
    pozdrawiam, twoja czytelniczka x

    OdpowiedzUsuń
  22. [Spam]
    Zapraszam na mojego bloga - http://spotkanie-po-koncercie-1d.blogspot.com/
    Jeśli przeczytasz i zostawisz komentarz, obiecuje że odwdzięcze się tym samym :)
    Alex XOX

    OdpowiedzUsuń
  23. Proszę dodaj kolejny rozdział. Jesteś genialna.! Ale jestem ciekawa co będzie dalej. ;*

    OdpowiedzUsuń
  24. Przeczytałam wszystkie rozdziały w jeden wieczór i stwierdzam że jest to najcudowniejsze opowiadanie jakie czytałam !! :) :*
    Z niecierpliwością czekam na nn ! <3
    KOCHAAAM <3 :3

    OdpowiedzUsuń
  25. Zostałaś nominowana na moim blogu http://i-have-to-vin.blogspot.com/ do The Versatile Blogger :)

    OdpowiedzUsuń
  26. SPAM Zapraszam na historię 17 letniej Demi "..Siedziałam w szkolnej ławce i z niecierpliwością czekałam na upragniony dzwonek . Poniedziałek =koszmar każdego ucznia. Tak też było ze mną jednak ja ten koszmar miałam podwójny .W szkole nie miałam przyjaciół choć zawsze starałam się być dla kogoś miła .Nienawidzono mnie za nic , dokładnie za nic bo nigdy ale to nigdy nie weszłam w drogę żadnej ważniejszej w szkole osobie .Często byłam obrażana , zwyczajnie bez skrupułów się ze mnie naśmiewali.."
    http://give-me-love-oned.blogspot.com/

    Oraz Alice
    Mieliście kiedyś tak , że wszystko jest a waszej głowie ? Wiecie , że jesteście odpowiedzialni za wszystko Dosłownie wszystko ? Nie ? no to mówię wam , macie Farta .
    No ale może od początku.Sama zajmuję się 7 letnią siostrą która od pół roku lezy w szpitalu chora na białaczkę . Czemu sama ? Otóż moi rodzice zginęli 3 lata temu w wypadku samochodowym .Miałam wtedy 16 lat cudem udało mi sie załatwić sprawy związane z opieką społeczną . Od tej pory zajmuje się małą. Mam chłopaka o imieniu Lucas nie będe się rozpisywac na jego temat bo i po co ? Hmm podstawowych informacji chyba tyle chociaż pewnie mogło by coś jeszcze dojść. A więc, jestem Alice Watson a oto moja historia...

    http://littlethings-opowiadanie-1d.blogspot.com/

    NO A POZA TYM CZEKAM NA NEXTA BO OPOWIAANIE GENIALNE! SZYBKO PISZ BO COŚ DŁUGO CIĘ TU CHYBA NIE BYŁO :C

    OdpowiedzUsuń